środa, 5 września 2018

Rozdział 5

Wczoraj odbyły się pierwsze mecze półfinałów. Wrocław zmierzył się z moim ukochanym Lesznem. Byki wygrały ten mecz choć nie bez problemów. Zepsuta maszyna startowa to było jakieś okropieństwo , zawodnicy stratowali na zielone światło . Żenada. Byłam na trybunie razem z Przemkiem , Klaudią , Leosiem i Gabi.  Musiałam go wspierać ale przez niego miałam prawie zawał serca. Po meczu poszłam do niego do parkingu , bez słowa go pocałowałam , cieszyłam że przejechał zawody cały i zdrowy. Miał rację bycie jego dziewczyną było trudne.
Usłyszałam dźwięk budzika z telefonu Piotrka - Paluch. Otworzyłam oczy kiedy zaczęła się zwrotka. Zabije go kiedyś , chciałam sobie pospać a ten nastawia budzik. Odwróciłam się do niego , jego ręce nadal znajdowały się na mojej tali. Popatrzyłam na niego zaspanym wzrokiem.
- Nie możesz choć raz odpuścić i zostać ? - spytałam zachrypnięta
- Wiesz że nie - pocałował mnie w czoło - Muszę być w formie- dodał
- No tak play - offy - mruknęłam
- Śpij jeszcze - powiedział cicho - Dopiero 8 - dodał
- Łatwo powiedzieć , trudniej zrobić - zaśmiałam się
- Pobiegam 1 h z Przemkiem , później crossfit a potem jestem Twój - powiedział całkiem poważnie
- Wiem - pocałowałam go - Idę spać a ty biegaj na zdrowie - dodałam
- Dziękuje - pocałował mi włosy bo zdążyłam już odwrócić się do niego plecami
Poczułam tylko jak wychodzi z łóżka i chłód kiedy podnosił kołdrę aby wyjść. Po niecałych 10 minutach spałam jak mała dziewczynka.
- Anita wstawaj - ktoś mówił do mnie bardzo spokojnym głosem
- yhym- wymruczałam
- Anita- głos był coraz bardziej natarczywy
- yhym - byłam już bardziej rozbudzona
- Anita bo znów pójdę na crossfit - Piotrek był wkurzony
- Która godzina - wymamrotałam otwierając oczy
- 10 - powiedział uśmiechnięty kiedy zobaczył , że się obudziłam
- Już wstaje - lekko się podniosłam - Co chcesz robić ? - spytałam
- Nie wiem a ty ? - spytał mnie
- Może spacer? - zaproponowałam
- Moglibyśmy podejść na Ranczo - dodał
- Jasne - ucieszyłam się
Wyszłam z łóżka , czułam na sobie wzrok Pitera bo miałam na sobie jego T-shirt , nie wiem już który.Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, a kiedy z niej wyszłam Piotrka już nie było. Pewnie siedzi w kuchni albo w salonie - pomyślałam. Ubrałam się, pomalowałam i po kilku chwilach byłam gotowa. Poszłam do kuchni , a tam Piotrek robił moje ulubione naleśniki , uwielbiałam jak je robił. Podeszłam do niego i objęłam go w pasie.
- Co tam ? - spytał kiedy przytulałam się do jego pleców
- Kocham jak gotujesz- powiedziałam - Jesteś  wtedy taki nieporadny - zaśmiałam się
- Nieporadny ? - nie dowierzał w moje słowa , odwracając się w moją stronę
- Taki trochę - podśmiewałam się z niego - Ale takiego Cię kocham - dodałam
- I tak poczyniłem postępy - powiedział - Też Cię kocham - mruknął kiedy musnął moje usta
- Ogromne - zaśmiałam się - Coś Ci się pali - wskazałam na patelnie
- Cholera jasna - przeklną
Kiedy wkońcu zrobił te naleśniki wyruszyliśmy w drogę. Szliśmy ulicami Leszna trzymając się za ręce.
- Piotrek zdajesz sobie sprawę że wkońcu muszę wrócić do domu - powiedziałam po chwili
- Przecież wiesz że możesz u mnie mieszkać ile zechcesz - powiedział mocnej łapiąc moją dłoń
- Za miesiąc wracam na studia - mruknęłam
- Będziemy mieć dla siebie mało czasu - posmutniał - A gdybyśmy zamieszkali razem to miałbym Cię choć na chwilę - dodał
- Piotrek nie wiem - powiedziałam słodko by się na mnie nie gniewam
Nasza rozmowa została urwana bo doszliśmy na ranczo. Tam od razu rzuciła się na mnie Dajana.
- Heej - przytuliłam mnie - Dawno Cię nie widziałam - powiedziała kiedy się ode mnie odkleiła
- Nie miałam okazji Ci pogratulować wygranej - powiedziałam spokojnie
- Dzięki , dzięki - wyszczerzyła się
- A ogólnie to jak tam ? - spytałam ją
- W porządku a u Was? - spytała wskazując na Piotrka
- Nareszcie dobrze - uśmiechnęłam się do niej
- Cieszę się że wkoncu jesteś szczęśliwa- powiedziała- Chodźmy do nich - dodała
Kiedy podeszlismy do reszty , przywitałam się z rodzicami Piotrka , panem Piotrem seniorem i panią Wioletta.  Klaudia jak zwykle mocno mnie sciskala.
- Muszę z Tobą porozmawiać- szepnęłam do niej
- Jesteś w ciąży?- spytała cicho
- To coś innego - mruknęłam
- Widzę że bracia już wam nie wystarczają- zasmial się Przemek
- Wiadomo - powiedziałysmy chórkiem - Czasem potrzebujemy porozmawiać o waszej wspaniałej dwójce - dodała Klaudia
- Który z nas jest gorszy ? - spytał Piotrek
- Jeszcze nie wybrałysmy - powiedziałam spokojnie
Kiedy nasze przekomarzanie się skończyło ja i Klaudia udałysmy się na spacer po ranczu. Chciałam z kimś pogadać o propozycji Piotrka, wiedziałam że jedynie Klaudia będzie potrafiła mnie zrozumieć. Kiedy znajdowałysmy się wystarczająco daleko od reszty wkoncu mogłam z nią spokojnie porozmawiać.
- Klaudia muszę Cię o coś spytać- zaczęłam
- No więc- usmiechnęła się
- Piotrek zapytał się mnie czy nie chciałabym z nim zamieszkac- powiedziałam - Nie wiem co robić, kocham go i bardzo chciałabym z nim zamieszkać- dodałam
- Ale z drugiej strony się boisz - skończyła za mnie
- Skąd wiesz ? - zapytałam
- Też miałam wątpliwości kiedy wprowadzałam się do Przemka ale teraz niczego nie żałuję- zasmiała się - Teraz przecież u niego mieszkasz- stwierdziła
- Tylko tymczasowo - odparłam z uśmiechem- Moi rodzice chyba dostali by zawału gdybym powiedziała im że wyprowadzam się na stałe- dodałam
- Już jedna wyprowadzke przeżyli to przeżyją i druga - uśmiechnęła się do mnie - A poza tym byłabyś najszczesliwsza osoba na tym globie co - zasmiała się - A z tego co kojarzę od października wracasz na studia więc mieli byście mało czasu gdybyś mieszkała w domu  a tak to poranki i noce będziecie mieć dla siebie- była całkowicie poważna
- Insynułujesz mi coś?- podniosłam brwi do góry ze zdziwienia
- Ja - powiedziała - Nie - udawała niewiniatko
- Przemyśle tą sytuację- powiedziałam urywajac źdźbło trawy rosnącej na końcu rancza
- Wkoncu mówisz z sensem - klasnęła w dłonie
- Wogole Piotrek bardzo się stara aż mi głupio - mruknęłam
- Serio ? - była zdziwiona
- Pewnie dziś nawet zrobił naleśniki- wyjaśniłam
- I nie umarlas- odparła
- Jak widać nie - obręciłam się wokół własnej osi- Wracajmy już- dorzuciłam
- Powiesz mu ? - spytała mnie
- O czym ? - Nie bardzo wiedziałam o czym ona teraz mówiła
- No że się zastanawiasz nad przeprowadzką- powiedziała
- Jeszcze nie- powiedziałam- Ty Przemkowi też nic nie mów- poprosiłam - To ma być niespodzianka - dodałam
- Spoko - zasmiała się bo dochodziłysmy już do reszty
Widziałam zdziwiony wzrok Piotrka, w odpowiedzi tylko szeroko się do niego usmiechnęłam, on odpowiedział mi tym samym. Kochałam ten jego uśmiech, był wszystkim czego tak naprawdę pragnęłam, a bałam się podjąć decyzję tak łatwą. Nie mogłam całe życie przejmować się swoimi rodzicami , patrząc na to że nigdy ich nie było a jak już są to ciągle się kłócą. Muszę zacząć żyć na własną rękę bez rodziców. Gab i wyprowadziła się do Maćka, do innego miasta i jakoś to zniesli to moja wyprowadzke parę ulic dalej tym bardziej. Rozmowa z Klaudia bardzo dużo mi uświadomiła. Była dla mnie jak siostra , której tak bardzo mi brakowało. Z mojego zamyślenia wyrwał mnie Piotrek, który objął mnie od tyłu w pasie, a głowę położył na moim ramieniu.
- O czym myślisz ? - spytał
- Zamysliłam się- mruknęłam - Ogólnie o nas o życiu - dodałam
- Ciekawy temat do rozmyślań- zauważył
- Wiem ale ostatnio mam o czym myśleć- powiedziałam
- Przynajmniej Twoje szare komórki działają jak należy- zasmial się
- Przesadzasz - uśmiechnęłam się do niego
- Jesteście słodcy - Dajana w siódmym niebie jak nas zobaczyła
- A ty okropna - zaśmiał się Piotrek
- Fajnie , że oboje jesteście szczęśliwi - powiedziała - Kocham Was razem - dodała
- Ja Ciebie też kocham - przytuliłam ją - Jak młodszą siostrę - dodałam z uśmiechem
- Ja ciebie jak starszą - mruknęła
- Jedną już masz - miałam na myśli nieobecną Roksanę - I dwóch najlepszych braci pod słońcem - dodałam
- Już mu tak nie słódź - zaśmiała się Dajana
- Lecimy ?? - spytał mnie Piter
- Jasne - powiedziałam spokojnie
Poszłam się z wszystkimi pożegnać , a później ruszyliśmy do domu. Przez całą drogę powrotną Piotrek trzymał mnie za ręką , choć był cichy jak nigdy. Kiedy dotarliśmy do domu postanowiłam z im pogadać.
-Piotrek możemy pogadać? - spytałam go
- Jasne - usiadł obok mnie i złapał mnie za kolano
- Czy aktualna jest oferta zamieszkania z Tobą ? - spytałam prosto z mostu
- Naprawdę chcesz się wprowadzić - nie dowierzał - Jeszcze rano nie byłaś pewna - dodał
- Pogadałam z Klaudią szczerze i uświadomiła sobie parę spraw - wyjaśniłam
- Chyba jej podziękuje - pocałował mnie w czoło - Oczywiście , że możesz się wprowadzić - dodał i mocno mnie przytulił
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego szeroko - Ale jeszcze muszę powiedzieć rodzicom - dodałam
- Myślę , że nie będzie źle - powiedział i złapał mnie za dłoń
- Może nie - powiedziałam z uśmiechem - Zrobię kolację ? - zaproponowałam
- Właśnie dlatego Cię kocham - powiedział
- Tylko dlatego ? - byłam zdziwiona
- Żartuje nie tylko - odparł
- No ja myślę - mruknęłam
Kiedy zaczęłam robić kolację , Piotrek włączył telewizję, słyszałam co oglądał. Jakiś program motoryzacyjny. Ehh cały Piotrek. Uśmiechnęłam się pod nosem. Kiedy skończyłam zawołałam go dość głośno aby usłyszał. Usiadł na stołku barowym i z uśmiechem na twarzy zjadał to co mu podałam. Po skończeniu wymyłam talerze i poszłam się ogarnąć. Po wzięciu prysznica , ubrałam jego koszulkę. Oo chyba mnie za nie zabije , na samą myśl się uśmiechnęłam. Pewnym krokiem weszłam do salonu. Usiadłam obok niego , popatrzył na mnie i oczy mu zabłysnęły. Oparł się o oparcie ,a ja z ochotą oparłam się o niego swoimi plecami. Objął mnie w pasie.
- Mógłbym tak siedzieć godzinami - powiedział
- Ja też -odparłam wesoło
- Teraz będzie już tak zawsze - ucieszył się
- Taak ? - spytałam go
- A nie ? - spytał
- Raczej - powiedział i pocałował mnie we włosy
- Kocham Cię Piotrek - zmieniłam pozycje i teraz leżałam oparta o jego ramię , przytulając go w pasie
- Ja Ciebie też - powiedział - Chciałabyś tutaj coś zmienić ? - zapytał
- Chyba nie - odparłam - Wszystko mi się tu podoba a poza tym to Twoje mieszkanie - dodałam
-Ale teraz ty też będziesz tu mieszkać - stwierdził
- No tak ale nie chce nic zmieniać - powiedziałam
- No dobra - mruknął - Musiałem spytać - dodał
- Wiem - pocałowałam go w policzek
Tak posiedzieliśmy jeszcze z godzinę kiedy oboje stwierdziliśmy że najwyższy czas pójść spać. Czekał nas kolejny długi dzień , kolejne atrakcję i tak dalej. Dzisiejszy dzień był dla mnie długi i pełen przemyśleń i rozważań. Podjęłam ważną decyzję w swoim życiu i byłam cholernie szczęśliwa bo miałam u swojego boku najważniejszą dla mnie osobę i spełnienie największych marzeń, którą kochałam najmocniej na świecie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz