czwartek, 5 lipca 2018

Rozdział 2

Obudziło mnie głośne pukanie i dzwonienie do drzwi. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu , widniała tam godzina 11. O cholercia , trochę pospałam sobie.Szybko zeszłam na dół nie bardzo zważając na to co miałam na sobie. Kiedy zobaczyłam kto stoi w drzwiach uśmiechnęłam się wesoło.
- Cześć Piter - przytuliłam go mocno
- Cześć - odwzajemnił mój uścisk - Jak Bob ? - spytał patrząc na mój krótki top
- W porządku - powiedziałam - Wejdź a nie tak stoisz - odparłam
- Jesteś sama? - zapytał siadając w salonie
- Jak zawsze o tej porze - odparłam - Rodzice w pracy - dodałam
- Nie nudzi Ci się ? - zapytał
- Jeszcze nie wiem bo mnie obudziłeś - powiedziałam
- Serio spałaś?!- zaśmiał się
- Nie- prychnęłam - Zawsze tak chodzę ubrana - zauważyłam
- Wstałaś chyba lewą nogą - zaśmiał się
- A nie wiem nawet bo biegłam drzwi otworzyć - powiedziałam , a uśmiech nie schodził mi z twarzy-Bo ktoś bardzo dobijał mi się do drzwi - dodałam
- Oj no przepraszam - zrobił słodką minę - Jedziesz ze mną do Poznania ? - zapytał
- Poznań ? - spytałam - Chętnie - odparłam - Tylko muszę się przebrać - dodałam
- Pewnie jasne - powiedział
Szybko poszłam na górę , przebrałam się , pomalowałam i po około 20 minutach zeszłam na dół. Piotrek jak zwykle siedział w swoim ulubionym fotelu. Zawsze kiedy do mnie przychodził zajmował to miejsce. Wyglądał jak dobrze jak nigdy.
- Jestem gotowa - powiedziałam -Tylko po drodze muszę skoczyć po jakąś kawę - dodałam
- Spoko - powiedział
Wzięliśmy ze sobą Boba i zawieźliśmy go do Klaudii , dziś wieczorem miał go odebrać. Widziałam dziwną minę Klaudii ale pokiwałam jej że jeszcze z nim nie gadałam. Dziś na pewno tego nie zrobię.
Piotrek zatrzymał mi się w Macu żebym kupiła sobie kawę bo bez niej jestem nie do zniesienia, a on doskonale o tym wiedział.
- Tak właściwie po co jedziemy do Poznania ? - spytałam go kiedy byliśmy w połowie drogi
- Jedziemy do Roksany - powiedział
- Dobrze , że wyglądam jak człowiek- zauważyłam
- Gdybyś założyła dres też wyglądałabyś jak człowiek - powiedział patrząc na mnie , a póżniej jego wzrok padł na drogę
- Co u Gabi? - spytał wrzucając kierunkowskaz , chyba zjeżaliśmy z autostrady
- W porządku - powiedziałam - Nie gadałeś z Maćkiem ? - spytałam go
- Jakoś ostatnio nie było okazji - powiedział - W prawdzie widzieliśmy się w Szwecji ale nie gadaliśmy o dziewczynach - dodał
- O dziewczynach - powtórzyłam
- No przypominam Ci , że Maciek to chłopak Twojej siostry , a Przemek jest z Klaudią - powiedział
- Doskonale pamiętam - zaśmiałam się - Tylko my jakoś nie możemy znaleźć odpowiedniej połowy - zauważyłam
- Może w końcu się ogarniamy - powiedział nagle
- Mam nadzieje -  mruknęłam kiedy dojechaliśmy na miejsce
Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się do domu najstarszej siostry Piotrka , gdy tylko weszliśmy do środka na mnie rzuciła się mała Helenka.
- Cześć mała- wzięłam ją na ręcę - Cześć Jonatan - podałam mu dłoń
- Cześć Roksana - lekko objęłam siostrę mojego towarzysza - Co tamu Ciebie ? - spytałam ją
- Cieszę się , że Cię widzę - uśmiechnęła się do mnie
- Ja też się cieszę - odwzajemniłam uśmiech
- Dobrze wyglądasz - zauważyła
- Wyglądała lepiej jak wparowałem do niej o 11 - zaśmiał się Piotrek , który aktualnie rozmawiał z synem Roksany , a swoim chrześniakiem
- Piotrek czy ty ją nachodzisz z rana ? - zapytała jego siostra
- Musiałem odebrać Boba , a poza tym chciałem żeby przyjechała tu ze mną - powiedział zdezorientowany
- Czyżby ? - wierciła mu dziurę
- Pewnie - jakoś wybrnął
Mnie samą zaczęły zastanawiać jego dziwne słowa i zachowanie. Będę musiała to omówić z Przemkiem i Klaudią ale niestety będę musiała poczekać co najmniej do niedzieli bo Przemo był w Szwecji.
- Fajnie że przyjechaliście to zajmiecie się Helenką bo ja muszę wyjść - oznajmiła Roksana wyrywając mnie z rozmyślań - Wam mogę moje dzieci powierzyć - zaśmiała się - Zadzwonię później i pojadę z nimi do Leszna - powiedziała
- I my też- wtrącił Piotrek
Po kilku minutach zostawiła nas samych we czwórkę.
- Chodźmy - to Piotrek zarządził gdzie mamy iść
Poszliśmy na spacer po Poznaniu , Helenka jak to dziecko miewała swoje humory ale mimo wszystko było naprawdę miło. Nie obyło by się bez wspólnej sesji zdjęciowej, Helenka też chciała zdjęcia.. Po kilku godzinach Roksana odebrała od nas dzieci i zostaliśmy we dwójkę.
- Chyba nie żałujesz że ze mną pojechałaś ?- zapytała
- Co ty ?- zaśmiała się - Nigdy - powiedziałam - W sumie i tak nie miałam planów - zauważyłam
- A ty jak zwykle mówisz z sarkazmem - zauważył
- A ty z sensem - powiedziałam - Wiesz co ? - spytałam go
- Co ? - spytał
- Głodna jestem - powiedziałam
- To chodź - złapał mnie za rękę - Zapraszam Cię na sushi bo wkońcu to ja wyciągnąłem Cię do Poznania- dodał
- Nie to ja dałam się namówić - stwierdziłam
- Jak zawsze - zaśmiał się
- Co ty byś beze mnie zrobił ? - spytałam go wsiadając do auta
-  Chyba bym umarł z nudów - powiedział
- Jasne - prychnęłam
Miałam nadzieję , że powie coś innego. Przez całą drogę powrotną do Leszna byłam milcząca. Nie byłam zmęczona ani głodna byłam smutna bo chciałam zajmować wysokie miejsce w jego życiu. Niestety byłam tylko jego przyjaciółką. Z moich rozmyślań wyrwał mnie telefon.
- Hallo - odebrałam po piątym sygnale
~ Gdzie jesteś? - usłyszałam głos Klaudii
- Aktualnie w drodze do Leszna a co? - spytałam ją
~ Jesteś w Piterem ? - odparła
- Tak przecież wiesz - wyjaśniłam - Pogadamy jak podjedziemy po Boba - dodałam
~ Powiedziałaś mu ? - dopytywała mnie
- Jeszcze nie - odparłam - Za jakieś 30 min będziemy w Lesznie - powiedziałam wpatrując się w znaki drogowe
~ A zamierzasz? - kręciła się wokół tego tematu
- Dziś na pewno nie - wyjaśniłam - Wpadnę do Ciebie jutro i pogadamy - powiedziałam
~ Okey - zaśmiała się - Zrób to jak najszybciej - dodała
- Pomyśle o tym - powiedziałam całkowicie spokojnie - Trzymaj się - rozłączyłam się
- Kto to ? - spytał Piotrek jakby nie wiedział
- Klaudia - odparłam
- Co chciała ? - dopytywał
- Nic konkretnego - odpowiedziałam - Chciała tylko pogadać - dodałam - Wpadnę do niej jutro na plotki pewnie brakuje jej towarzystwa - zaśmiałam się
- No tak Przemo wraca w niedziele - odparł patrząc na drogę
Przez resztę drogi oboje milczeliśmy , a kiedy odebraliśmy Boba pojechaliśmy po obiecane dla mnie sushi i pojechaliśmy do mieszkania Pawlickiego. Usiadłam na kanapie jakbym była u siebie w domu.
- Trochę mnie tu nie było - zaśmiałam się
- Tak około 3 dni - stwierdził
- Jak zwykle musisz mieć ostatnie słowo - zauważyłam
- Zazwyczaj - zaśmiał się siadając obok mnie
- Chyba kpisz - odparłam
- W 90 procentach - powiedział
- Chyba w 90 % to ja mam rację - zaśmiałam się zakładając nogę na nogę
- Eh niech będzie - poddał się - Częstuj się - wskazał na jedzenie
- Dzięki - zaśmiałam się
- Gramy ? - zapytał wskazując na PlayStation
- Chętnie - uśmiech nie schodził mi z twarzy
Dopiero wieczorem ogarnęłam jak naprawdę zrobiło się późno. Dochodziła 22 , a my nadal graliśmy kolejne mecze.
- Chyba będę się zbierać - powiedziałam wstając z miejsca
- No co ty jeszcze wcześnie - odparł
- Wcześnie ? - zapytałam - Spójrz na zegarek - dodałam
- Fakt - zaśmiał się - Nawet nie wiem kiedy to minęło - mruknął
- Ja też nie - zaśmiałam się zakładając torebkę na ramię
- Poczekaj odwiozę cię - powiedział - Nie będziesz chodzić sama po nocy - dodał biorąc kluczyki
- Dzięki - mruknęłam
Czułam, że to może być nasz wieczór. Wsiadłam z rozmachem do jego auta i spokojnie dałam się odwieść do domu. Po kilku minutach znaleźliśmy się pod moim domem.
- Dzięki jeszcze raz - powiedziałam trzymając klamkę
- Zawsze do usług - uśmiechnął się szeroko
Chcąc jak najszybciej się z nim pożegnać objęłam go mocno. Nie bardzo wiem co mną kierowało pocałowałam go w usta , a on tylko to odwzajemnił. Zawsze marzyłam o tej chwili ale teraz wydawało mi się to absurdalne. Szybko od niego odskoczyłam i wysiadłam z auta i udałam się biegiem do domu. Piotrek coś za mną krzyczał ale ja już tego nie słyszałam.Pobiegłam do pokoju i zamknęłam się. Zawsze chciałam żeby mnie pocałował a teraz odstawiłam cyrk. Cała ja. Kiedy spojrzałam przez okno jego samochodu nie było pod moim domem. Wyjęłam telefon chciałam do niego napisać ale w ostatniej chwili zrezygnowałam. Byłam na siebie zła, a zarazem zrozpaczona. Chciało mi się płakać więc pozwoliłam im spłynąć. Weszłam do swojej łazienki , rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po jakiś 15 minutach z niego wyszłam i położyłam się do łóżka robiąc z kołdry kokon tak by żadna część ciała z niej nie wychodziła.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz